Trwa ładowanie...
d4f6tzz

"W starym streamie": szczęśliwa dziesiątka 2013 r. Filmy, które możesz obejrzeć w domu

Dziesięć najlepszych filmów 2013r.? Niekoniecznie. W naszym cyklu "W starym streamie" proponujemy wam raczej dziesięć produkcji najgłośniejszych, najbardziej popularnych, o których mówiło się najwięcej. Nie zawsze dobrze. Wszystkie tytuły są do obejrzenia w domowym zaciszu dzięki platformom streamingowym.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kadr z filmu "Wilk z Wall Street"
Kadr z filmu "Wilk z Wall Street" (Materiały prasowe)
d4f6tzz

"Zniewolony. 12 Years a Slave" – do obejrzenia w CINEMAN.pl

Oscar w kategorii najlepszy film roku. Czy najlepszy? Na pewno ważny. Przynajmniej dla amerykańskiego społeczeństwa i środowiska filmowego. Temat niewolnictwa czy też szerzej dyskryminacji rasowej w Stanach Zjednoczonych stał się w Hollywood motywem przewodnim mijającej dekady. Najwyraźniej postanowiło rozliczyć się z tym bardzo trudnym i kompromitującym fragmentem amerykańskiej historii. A nic tak dobitnie nie podkreśli powagi szlachetnego czynu, jak główna nagroda Akademii Filmowej. Ta trafiła m.in. do Brada Pitta, który był jednym z producentów.

"Grawitacja" – do obejrzenia na NETFLIKSIE oraz w CHILI TV, RAKUTEN TV i iTunes.

d4f6tzz

Widowiskowe, pełne efektów specjalnych kino akcji, a zarazem kameralny dramat rozpisany na zaledwie dwie osoby. Jest jeszcze jeden byt, który sprawia, że stan zagrożenia nie opuszcza widzów przez cały film – przestrzeń kosmiczna. Bezkresna, bezwzględna, bezlitosna. Zabójcza niczym ósmy pasażer Nostromo. "Grawitację" otwiera niesamowite, siedemnastominutowe ujęcie naprawy teleskopu Hubble’a, które kończy się katastrofą. Hitchcock byłby zadowolony, na początku filmu trzęsienie ziemi, a później napięcie musi rosnąć. Po względem technicznym obraz Alfonso Cuarona (Oscar za reżyserię) to prawdziwe arcydzieło. Stąd aż siedem nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Specjaliści od efektów specjalnych i dźwięku wykreowali świat na poziomie realistycznego dokumentu. Autor zdjęć Emmanuel Lubezki wgniata widzów w fotel na przemian eksponując grozę kosmicznej próżni i klaustrofobicznych przestrzeni metalowych enklaw. Zaś muzyka Stevena Price’a jest równie niepokojąca jak martwa cisza kosmosu. Żal tylko George’a Clooneya, który w tym kosmosie chyba pozostał, bo Matt Kowalski z "Grawitacji" to jego ostatnia wartościowa rola w kinowej produkcji.

"Blue Jasmine" – do obejrzenia na NETFLIKSIE oraz w PLAYER.pl i VOD.pl

"Blue Jasmine" to z kolei ostatni przejaw geniuszu Woody’ego Allena. Nowojorski twórca niemal w każdym filmie zachwyca błyskotliwymi dialogami i mistrzostwem w prowadzeniu aktorów. W tym przypadku poprowadził Cate Blanchett do Oscara. Jednak w ostatnich latach w filmach Allena brakowało ciekawej historii. Taką, bez wątpienia, przedstawił widzom w "Blue Jasmine". Tytułowa bohaterka traci męża, a wraz z nim fortunę. Zmuszona jest opuścić luksusową willę i przeprowadza się do skromnego mieszkania siostry. Nie zamierza jednak być miłym lokatorem. Gardzi ludźmi, którym brak bogactwa nie przeszkadza… Woody Allen za scenariusz do "Blue Jasmine" otrzymał dwudziestą czwartą (!) nominację do Oscara.

"Kraina lodu" – do obejrzenia w CHILI TV, RAKUTEN TV, VOD.pl oraz iTunes i HBO GO

Największy kinowy przebój w 2013 roku – 1 280 802 282 dol. wpływów na całym świecie. Kilkunastoletni okres wegetowania na bocznym torze dobiegł końca. Najstarsza wytwórnia produkująca animowane filmy Walt Disney Animation Studios doczekała się wielkiego przeboju. I to takiego, który wskoczył na pierwsze miejsce najbardziej kasowych animacji wszech czasów. Do momentu premiery "Krainy lodu" słynna marka miała na koncie tylko jedną komputerową animację, która zarobiła ponad 500 mln dol. ("Zaplątani"). Podczas, gdy Pixar takich produkcji miał już dziesięć. Wiele animowanych przebojów stworzyły także wytwórnie, które wcześniej tego typu filmów nie produkowały – DreamWorks ("Shrek"), Universal (seria z Minionkami), Fox ("Epoka lodowcowa"). Upokorzone Walt Disney Animation Studios znalazło się na dnie. Ale się odrodziło. "Kraina lodu" zdobyła Oscara za najlepszy pełnometrażowy film animowany (pierwszy Oscar dla Disneya w tej kategorii!) oraz za porywającą, trzeba przyznać, piosenkę "Let It Go", która stała się wielkich hitem na muzycznych listach przebojów.

"Iron Man 3 – do obejrzenia w CHILI TV, RAKUTEN TV, PLAYER.pl, VOD.pl oraz iTunes i HBO GO.

Drugi najpopularniejszy tytuł 2013 roku – 1,215 mld dol. wpływów. Ekranizacji komiksów można nie lubić i nie szanować. Jednak fenomen "Iron Mana" trzeba docenić. To właśnie ten bohater dał początek i w ogromnej mierze ukształtował najpotężniejsze w historii kina filmowe uniwersum, na które składają się produkcje oparte na komiksach Marvela. Dzięki dobremu scenariuszowi, zabawnym, acz ironicznym dialogom oraz kreacji Roberta Downey’a Jr. powstał nowy rodzaj superbohatera, a wraz z nim nowa jakość w komiksowych ekranizacjach. Od razu docenili to krytycy, docenili też widzowie w Stanach Zjednoczonych. Widzowie poza Ameryką potrzebowali trochę czasu. Pierwsza część (2008) na rynku zewnętrznym zarobiła 267 mln dol., druga (2010) – 312 mln., trzecia zaś aż 806 mln dol. "Iron Man 3" okazał się godnym zwieńczeniem kultowej już trylogii.

"Minionki rozrabiają" – do obejrzenia na NETFLIKSIE oraz w CHILI TV, RAKUTEN TV, PLAYER.pl i iTunes.

Trzeci najpopularniejszy tytuł 2013 roku – 970,8 mln dol. wpływów. Żółte, niezbyt rozgarnięte stworzonka wkroczyły na scenę trzy lata wcześniej, ale szaleństwo na ich punkcie rozpętało się wraz z premierą "Despicable Me 2". W bardzo wolnym tłumaczeniu "Minionki rozrabiają". Ciekawsza od filmu, wydaje się zawiła historia związana z polskim tytułem hollywoodzkiej animacji. Zakładając, że, jak podpowiada translator w Google, dosłowne tłumaczenie oryginalnego tytułu "Nikczemny ja" nie pasowało do filmu dla dzieci, ktoś postanowił nawiązać w tytule do znanego przeboju "Jak wytresować smoka" i "Despicable Me" nazwał "Jak ukraść Księżyc". Problem pojawił się, gdy nakręcono sequel. Temat zuchwałej próby przywłaszczenia satelity Ziemi już w nim nie występował, więc tytuł "Jak ukraść Księżyc 2" nie miał sensu. Stąd kolejna burza mózgów i tak zapewne zrodziły się "Minionki rozrabiają". Konsekwencja i kreatywność towarzyszyły animowanej serii do końca. Trzecia część została nazwana "Gru, Dru i Minionki"...

"Snowpiercer: Arka przyszłości" – do obejrzenia na NETFLIKSIE oraz w CINEMAN.pl

Nie wszystkie źródła są zgodne, który z filmów sezonu 2013 zrealizowanych bez udziału hollywoodzkich wytwórni był najpopularniejszy. Ponieważ najczęściej wskazywanego, chińskiego "Journey to the West" nie ma gdzie obejrzeć, przedstawimy nakręconą w Pradze południowokoreańską produkcję "Snowpiercer: Arka przyszłości". W krajach azjatyckich przebój. Niestety, mimo anglosaskiej obsady (Chris Evans, Ed Harris, John Hurt i jak zwykle genialna Tilda Swindon) w Europie, a także w Stanach przemknął przez kina niezauważony. A warto go obejrzeć przynajmniej z dwóch powodów. 1. "Snowpiercer" to jeden z najbardziej oryginalnych i ambitnych futurystycznych obrazów ostatnich lat. Znakomicie sprawdza się zarówno jako film akcji, jak i ciekawa oraz przemyślana wizja przyszłości. 2. Jest wartościowym uzupełnieniem obsypanego Oscarami filmu "Parasite". W gruncie rzeczy w obu, z pozoru tak różnych gatunkowo, projektach koreański reżyser Joon-ho Bong analizuje, krytykuje i uderza we współczesny system społeczny, ekonomiczny. W alegorycznej "Arce przyszłości" każdy pasażer pociągu przydzielony jest do odpowiedniego wagonu, odpowiadającego jego miejscu w społeczeństwie. W ostatnich zamieszkuje plebs…

"Drogówka" – do obejrzenia na NETFLIKSIE oraz w PLAYER.pl i IPLA

Rok 2013 należał do amerykańskich filmów. Niewiele było lokalnych produkcji, które w swoich krajach przebiło się przez hollywoodzką falangę. W Polsce bezkonkurencyjny był "Hobbit: Pustkowie Smauga" (1,9 mln widzów), ale na podium znalazł się też rodzimy tytuł "Drogówka". Był to pierwszy tak duży przebój Wojciecha Smarzowskiego, pierwszy, który zgromadził w kinach ponad milion osób. Jak wiemy, reżyser poszedł za ciosem. "Wołyń" obejrzało już blisko 1,5 mln widzów, zaś "Kler" ponad 5 mln osób (3. najlepszy wynik w polskich kinach po 1989 roku). "Drogówka" nie jest zaliczana do najlepszych filmów Smarzowskiego. Pewnie dlatego, że nie pokazuje policyjnej rzeczywistości takiej, jaka ona jest, lecz taką, jaką większość widzów chciałaby ją widzieć.

"Obecność" – do obejrzenia w CHILI TV oraz iTunes

Horror. Niezbyt poważany gatunek filmowy. A jednak kilka filmów grozy to prawdziwe perły światowej kinematografii. Nagrodzony Oscarem za scenariusz "Egzorcysta", nominowane w tej samej kategorii "Dziecko Rosemary" Romana Polańskiego czy docenione dopiero po latach "Lśnienie" Stanleya Kubricka. Nie przypadkiem więc "Obecność" przenosi nas w lata siedemdziesiąte, do ówczesnej kultury, stylistyki i tego, czego wówczas widzowie bali się najbardziej… Opętania. Dzięki sprawnej reżyserii i wyczuciu gatunku powstał film bardzo elegancki, ciekawy wizualnie, dobrze zagrany, który stał się klasykiem już kilka tygodni po premierze. No i straszy. Ale bez przesady. Każdy może spróbować zmierzyć się z tą grozą. Od makabry ważniejszy jest tu klimat. "Obecność" doczekała się równie udanej kontynuacji oraz dała początek całej serii horrorów (trzymających dobry poziom) składających się na tzw. Uniwersum Obecności.

"Wilk z Wall Street" – do obejrzenia na NETFLIKSIE oraz w CINEMAN.pl

Genialny czy prymitywny? A może jedno i drugie… prymitywne arcydzieło. Wybitny reżyser Martin Scorsese stworzył wiele mocnych, dobitnych i soczystych filmów, ale balansując na granicy dobrego smaku, przyzwoitości i nieprzyzwoitości, nigdy jej chyba nie przekroczył. A przynajmniej nie obiema nogami. W "Wilku z Wall Street" są momenty, w których Scorsese, wraz z kapitalnym Leonardo DiCaprio, przez ładnych kilka minut spaceruje po tej drugiej stronie. Niewykluczone, że robi tak, ponieważ nigdy w życiu nie portretował tak bezwzględnych, bezdusznych i pazernych ludzi, jakimi są… giełdowi gracze. Przy nich gangsterzy z "Chłopców z ferajny" to podwórkowi chuligani. Bohaterowie "Wilka z Wall Street" są w stanie zrujnować życie setek, tysięcy osób. Naiwnych, głupich, chciwych, marzących o nowym samochodzie, pralce czy pierwszych wakacjach nad oceanem. Nevermind.

d4f6tzz

Podziel się opinią

Share

d4f6tzz

d4f6tzz