Trwa ładowanie...
d23bdyj

"Atuk". Scenariusz, którego dotknięcie kończyło się śmiercią

Każdy, kto go przeczytał, umierał. Klątwa czy upiorny zbieg okoliczności? Historia jak z horroru wydarzyła się naprawdę.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Mówi się, że jedną z ofiar "Atuka" był komik Chris Farley
Mówi się, że jedną z ofiar "Atuka" był komik Chris Farley (Getty Images)
d23bdyj

Studiując historię kina łatwo natknąć się na produkcje owiane złą sławą. Filmy, które jak magnes przyciągały tragedie. Katastrofy naturalne, dziwaczne wypadki, a nawet śmierć.

Nic dziwnego, że takie filmy jak "Egzorcysta", "Horror Amityville", "Omen" czy "Duch" niektórzy nazywają przeklętymi.

Ale przypadek "Atuka" jest szczególny. Po pierwsze film nigdy nie powstał, po drugie miał być komedią.

d23bdyj

ZOBACZ TEŻ: Klątwa rodziny Kennedych

Kanada, Eskimos i facet od musicali

W 1963 r. ukazała się satyryczna powieść kanadyjskiego pisarza Mordecaia Richlera. "The Incomparable Atuk" ("Niezrównany Atuk") opowiada o tytułowym Eskimosie, który trafia do Toronto i stara się zaadaptować do życia w wielkim mieście. W książce zmarły w 2001 r. Richler wyśmiewał nacjonalizmy, konsumpcjonizm i popkulturę.

Powieść ukazała się w USA pod tytułem "Stick Your Neck Out" i zyskała uznanie krytyków. Zwróciła też uwagę nominowanego do Oscara Normana Jewisona (m.in. "Skrzypek na dachu"), który w 1971 r. kupił prawa do jej zekranizowania.

d23bdyj

Jewison, uznany reżyser, producent i scenarzysta, planował nakręcić "Atuka" zaraz po skończeniu zdjęć do "Jesus Christ Superstar", który wszedł na ekrany w 1973 r. i okazał się sporym sukcesem.

Jednak projekt musiał poczekać prawie 10 lat. I wtedy zaczęły dziać się dziwne rzeczy.

Niewinne początki

W 1982 r. scenariusz autorstwa Dona Harrona trafił w ręce gwiazdy "Saturday Night Live" Johna Belushiego. Aktor, który miał już na koncie m.in. "1941" czy "Blues Brothers", wydawał się idealnym kandydatem do roli tytułowego Eskimosa. Belushi był zachwycony scenariuszem i zgodził się zagrać.

Nie zdążył. Miesiąc później został znaleziony martwy w hotelu na Sunset Boulevard w Los Angeles. Miał zaledwie 33 lata.

d23bdyj

Jego śmierć nie była specjalnym zaskoczeniem dla wszystkich, którzy go znali. O jego uzależnieniu w Hollywood krążyły legendy.

Nikomu więc nie przyszło do głowy łączyć jego śmierci z "Atukiem". Do czasu.

John Belushi Getty Images
Podziel się

Nie chcę umierać!

Scenariusz przeleżał w "zamrażarce" kolejne 6 lat i w końcu zawędrował na biurko Toda Carolla z MGM, który odrobinę go przerobił. Tym razem główną rolę zaproponowano innemu popularnemu wówczas komikowi, Samowi Kinisonowi.

d23bdyj

Reżyserować miał Alan Metter, który pokładał w filmie ogromne nadzieje. Zdjęcia ruszyły w 1988 r. W tym czasie udało się nakręcić tylko jedną, 30-sekundową scenę. Metter wyliczył, że kosztowała 4 mln dol.

Po 8 dniach produkcję wstrzymano. Odtwórca głównej roli nie był zadowolony ze scenariusza i zaczął zabierać się za poprawki. Aktor twierdził, że ma błogosławieństwo produkcji, ale studio było innego zdania.

Sprawa wyładowała w sądzie i ciągnęła się do 1992 r. Kiedy zdjęcia miały w końcu ruszyć, Sam Kinison zmarł. Komik poniósł śmierć w wypadku samochodowym, do którego doszło 10 kwietnia 1992 r.

Auto aktora zderzyło się czołowo z pickupem prowadzonym przez pijanego 17-latka. Kinison nie zmarł od razu.

d23bdyj

Tuż po wypadku był przytomny. Jego brat, który jechał tuż za nim, zeznał, że widział, jak aktor zaczął gestykulować, jakby z kimś rozmawiał.

- Nie chcę umierać! - błagał Kinison. - Ale dlaczego? Ok, Ok - powiedział i stracił przytomność.

Zmarł w szpitalu z powodu obrażeń wewnętrznych. Jego żona wyszła z wypadku bez szwanku.

Getty Images
Podziel się

Rekomendował rolę. I umarł

Scenariusz czekał kolejne 2 lata. Studio nie chciało odpuścić, bo widziano w nim materiał na kolejny komediowy hit w stylu "Menażerii" czy innych filmów sygnowanych przez "National Lampoon".

W 1994 r. "Atuk" trafił do kolejnego kultowego komika, tym razem Johna Candy'ego ("Kosmiczne jaja"). W marcu tego samego roku już nie żył. Powodem był atak serca. Miał 43 lata.

Tuż przed śmiercią Candy poprosił swojego przyjaciela pisarza Michaela O’Donoghue'a o przeczytanie "Atuka". O’Donoghue zmarł jeszcze w tym samym roku z powodu wylewu. 12 lat wcześniej miał rekomendować rolę… Johnowi Belushiemu.

Getty Images
Podziel się

Ostatnia próba

Do tematu wrócono w 1997 r. I historia się powtórzyła.

Tym razem scenariusz zawędrował do komika Chrisa Farleya ("Wielki biały ninja"), który wstępnie zgodził się przyjąć rolę Atuka. Tym samy, jak twierdzą zwolennicy teorii o klątwie, podpisał na siebie wyrok śmierci.

Zmarł 18 grudnia 1997 r. Przedawkował tak samo jak swój idol, James Belushi. I tak samo, jak on miał 33 lata.
Za mało zbiegów okoliczności? To nie koniec tej upiornej historii.

Przed śmiercią Chris Farley wysłał scenariusz swojemu przyjacielowi, aktorowi Philowi Hartmanowi. Kilka miesięcy później został on zamordowany przez własną żonę, która chwilę potem popełniła samobójstwo.

Od tamtego czasu kolejnych prób przeniesienia "Atuka" na wielki ekran nie podjęto. Rzecz jasna teoria o klątwie została zbyta przez studio i rodziny zmarłych. Ale fani niesamowitych historii wiedzą swoje.

Getty Images
Podziel się

Podziel się opinią

Share

Bądź z nami na bieżąco


d23bdyj

d23bdyj
d23bdyj