Trwa ładowanie...
ben hur
06-06-2020 23:52

Claude Heater nie żyje. Jezus z "Ben Hura" miał 92 lata

Claude Heater nie był zawodowym aktorem, ale dostał kluczową rolę w jednym z największych przebojów wszech czasów. Jego twarz nie została jednak pokazana, a nazwisko nie pojawiło się w napisach końcowych z powodu kuriozalnego przepisu.

Claude Heater nie żyje. Jezus z "Ben Hura" miał 92 lataŹródło: Materiały prasowe
d24gqur
d24gqur

Claude Heater, słynny śpiewak operowy i odtwórca roli Jezusa w "Ben Hurze" z 1959 r., zmarł 28 maja w szpitalu w San Francisco. Zgon nastąpił z przyczyn naturalnych po długiej walce z chorobą, o czym poinformowali jego bliscy.

Heater urodził się w Oakland w 1927 r. W czasie wojny służył w marynarce, później zamieszkał w Los Angeles, gdzie zaczął rozwijać swój talent wokalny. W 1950 r. przeniósł się do Nowego Jorku, zaczął występować na Broadwayu, a wkrótce także w nowojorskiej operze. Jako baryton studiował w Mediolanie, występował na scenach w Hiszpanii, Niemczech i Szwajcarii. Przez trzy lata śpiewał w słynnej Operze Wiedeńskiej.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Gdy w latach 50. występował w Rzymie, został dostrzeżony przez rodaka, który szukał talentów do hollywoodzkiej superprodukcji "Ben Hur". Producent był zauroczony jego "wspaniałym głosem i piękną, uduchowioną twarzą". W taki właśnie sposób Heather dostał rolę Jezusa.

d24gqur

- Głównie interesowali się dłońmi. Chcieli, żeby były silne, ale zarazem czułe – mówił Heater po latach. Choć w książkowym "Ben Hurze" postać Jezusa jest kluczowa, to w filmie jego udział miał być tylko symboliczny. Ostatecznie scenarzyści wprowadzili go do kilku scen i dali Heaterowi kilka linijek tekstu, ale śpiewak operowy nie mógł pokazywać twarzy.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Jak podaje "The Hollywood Reporter", wynikało to z brytyjskiego prawa, przez które filmowcy nie mogli pokazywać twarzy Jezusa ani "udzielać mu głosu", jeżeli postać Syna Bożego nie była postacią pierwszoplanową. Właśnie dlatego w klasyku z 1959 r. widzimy Heatera tylko od tyłu, a jego nazwisko nie pojawia się w napisach końcowych.

Po "Ben Hurze" pojawił się jeszcze tylko w jednym filmie. Był to telewizyjny musical "Tristan i Izolda" z 1970 r., w którym Heater zagrał tytułową rolę. Później przez 30 lat uczył kolejne pokolenia śpiewaków operowych. W 1992 r. startował do kongresu jako Republikanin. W 2018 r. założył fundację swojego imienia, która "pielęgnuje, zachęca i wspiera głosy operowe, muzyków klasycznych i artystów poprzez programy rozwojowe, edukacyjne i możliwości występów zawodowych".

Obejrzyj: Najgłupsze wypowiedzi gwiazd o koronawirusie

d24gqur
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Wyłączono komentarze

Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.

Paweł Kapusta - Redaktor naczelny WP
Paweł KapustaRedaktor Naczelny WP
d24gqur