Trwa ładowanie...
dh2pcu5
01-04-2011 14:23

Kto wrobił Zająca Wielkanocnego?

Share
dh2pcu5

W okresie bożonarodzeniowym oferta kinowa jest co roku bardzo szeroka. Możemy wybierać i przebierać w świątecznych komediach romantycznych i animacjach (także tych 3D). Tymczasem Wielkanoc była jakby pomijana. Do dziś. 1 kwietnia na ekrany kin weszła prawdziwie familijna wielkanocna produkcja – „Hop”.

Najnowsze dzieło producentów „Jak ukraść Księżyc” i „Charlie St. Cloud” jest połączeniem animacji i filmu fabularnego. Zabieg taki znamy już m.in. z „Kto wrobił Królika Rogera” czy „Stuarta Malutkiego”. Franka i Zeta różni wiele. Przede wszystkim to, że pierwszy jest człowiekiem, drugi – królikiem. Obaj jednak nie bardzo mają ochotę w końcu dorosnąć i zająć się „czymś poważnym”.

Rodzice Franka za wszelką cenę pragną, żeby dorosły już syn wyprowadził się wreszcie z domu, znalazł sobie stateczną pracę i przestał bujać w obłokach. Jeszcze trudniejsze zadanie stoi przez Zetem – jego ojciec jest bowiem TYM Zającem – Wielkanocnym. W magicznej fabryce na (ma się rozumieć) Wyspach Wielkanocnych dowodzi produkcją świątecznych słodkości, które w odpowiednim momencie osobiście ukrywa w ogrodach grzecznych dzieci.

Zet bardzo kocha ojca, ale nie ma zamiaru kontynuować rodzinnej tradycji. Jego marzeniem jest zostanie… perkusistą w zespole rockowym. Ucieka więc z domu i dociera do Hollywood. Tam „na dzień dobry” nie zostaje zaakceptowany jako jeden z króliczków Playboy’a, a chwilę później wpada Frankowi pod koła. Chłopak niechętnie przygarnia więc gadającego zająca i tak zaczyna się ich wielka przygoda.

dh2pcu5

Chociaż widzowie przywykli już do tego, że współczesne animacje stoją na bardzo wysokim poziomie, to „Hop” wciąż potrafi zachwycić, m.in. perfekcyjnym połączeniem świata realnego i rysunkowego. Szczególnie sceny z fabryki robią piorunujące wrażenie – tak na dzieciach, jak i dorosłych. A skoro już o rodzicach mowa. „Hop” nie jest filmem w rodzaju „Shreka”, a nawet „Epoki lodowcowej” czy „Madagaskaru”, które bardziej oblegane były chyba przez widzów w wieku od nastolatka wzwyż, niż przez maluchy.

"Hop" to typowa komedia familijna, w której nie brakuje jednak smaczków rozumianych tylko przez rodziców (zły kurczak Carlos maluje na pisance obraz „Stworzenie Kurczaka”, nawiązujący do słynnego malowidła Michała Anioła, a Zet, biorąc udział w muzycznym show z udziałem Davida Hasselhoffa, dowiaduje się, że gadający zając nie robi na nim takiego wrażenia, bo w domu ma już przecież gadający samochód – mowa oczywiście o K.I.T.T. z „Nieustraszonego”). A dzieci, jak to dzieci – śmieją się w dość niezrozumiałych dla dorosłych momentach, ale na „Hop” śmieją się dużo i często, więc cel został osiągnięty.

dh2pcu5
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dh2pcu5