Trwa ładowanie...
d2kua44
Aktualności

Legendy ringu, czyli sympatyczne kino

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Legendy ringu, czyli sympatyczne kino
(mat. dystrybutora)
d2kua44

To nie jest szczególnie dobry film. Ale jest szczery, sympatyczny i staroświecki, a to w zupełności wystarczy. Oto na ekranie spotykają się dwie przebrzmiałe legendy: Sylvester Stallone i Robert De Niro, kultowe gwiazdy swego pokolenia, a przy okazji odtwórcy dwóch najsłynniejszych postaci bokserskich w dziejach kina – Rocky’ego Balboy i Jake’a La Motty.

Tak naprawdę ma to jednak znaczenie drugorzędne, jest co najwyżej dodatkowym smaczkiem dla fanów. Co bardziej istotne w kontekście ich konfrontacji, to, że obaj są dziś zdziadziałymi aktorskimi posągami, odlanymi z groteski i karykatury. Opadniętą dolną wargę bełkoczącego pod nosem Stallone’a i zastygłe w wiecznym pytaniu „You talkin’ to me?” przymrużone oczy De Niro zobaczyć można w niemal każdym ich filmie z ostatnich 10-15 lat. Ale tutaj, gdy dzielą się ekranem, upozowani na dwóch zgryźliwych tetryków, nienawidzących się, a przy tym kruchych w swym osamotnieniu, są jak tykająca bomba, która w każdej chwili rozsadzić może ekran.

Stallone i De Niro raz już się spotkali, ale choć było to na planie filmu nieporównywalnie lepszego, żaden z nich nie traktował go jak wydarzenia o przesadnym znaczeniu. Gdy w 1997 zagrali w „Cop Land” Jamesa Mangolda, ich kariery dopiero zaczynały przygasać, a oni sami szukali sposobu, by wyjść poza utarte emploi. Stallone zagrał więc małomiasteczkowego szeryfa z nadwagą, zaś De Niro wąsatego glinę z wydziału wewnętrznego, łączących siły, by wyplenić korupcję w małym miasteczku. I choć niewiele mieli wspólnych scen, dobrze się dogadywali – ot, dwaj zużyci weterani, stający w obronie zapomnianych wartości.

d2kua44

W pewnym sensie na tym też polega ich relacja w „Legendach ringu” – jako odwieczni rywale z ringu, są jednocześnie reprezentantami starego świata, pokolenia, które zostało w tyle, gdy świat poszedł do przodu. Ich konflikt sięga początku lat osiemdziesiątych, kiedy to obaj byli u szczytu formy (co jest ciekawą analogią do dorobku samych aktorów). Na ringu stawali dwa razy – w pierwszym przypadku wygrał Kid (De Niro), w drugim Razor (Stallone). Do kolejne walki nigdy nie doszło – gdy Kid zrobił dziecko ukochanej (w tej roli piękna, 60-letnia Kim Basinger) Razora, ten niespodziewanie zakończył karierę. Dopiero przypadkowe spotkanie po latach staje się dla nich powodem, by odwieczny konflikt rozstrzygnąć w ringu.

Zwiastun:

Kino bokserskie to gatunek, w którym niewiele nowego da się dziś powiedzieć, głównie za sprawą filmów z De Niro i Stallone’em. W pierwszej części „Rocky’ego” z 1976 przewałkowany został nieśmiertelnym mit underdoga, zaś w części ostatniej z 2006 – mit uwięzionego w przeszłości melancholika. Swoje dorzucił w międzyczasie De Niro we „Wściekłym byku” z 1980, wcielając się w boksera szukającego ujścia dla wzbierającej w nim furii.

Peter Segal, reżyser „Legend ringu”, z pewnością obejrzał każdy z tych filmów, ale lekcji z tego żadnej nie wyciągnął. Tu podpatrzył, tam skopiował, czego efektem istny gatunkowy patchwork – historia oczywistej nienawiści podszytej urazą i nieco mniej oczywistej przyjaźni, motywowanej rywalizacją. Od siebie dodaje niewiele, w efekcie pozostając wtórnym nawet w stosunku do kina tak niewyszukanego jako „Wojownik” z 2011, w którym przyjaźń przez nienawiść odkrywali Tom Hardy i Joel Edgerton.

d2kua44

Nie powinno to jednak dziwić, bowiem Segal to rzemieślnik małego kalibru, od lat ślizgający się po komediowych kliszach i konwencjach, które niezbyt rozumie – czego przykładem pseudo-sportowe i nieśmieszne „Wykiwać klawisza” czy pseudo-szpiegowskie i jeszcze bardziej nieśmieszne „Dorwać Smarta”. Mało wyrafinowany humor pojawia się także w „Legendach…”, głównie niesiony za sprawą Kevina Harta w sztampowej roli „skrzekliwego Murzyna”, będącej tylko cieniem tego, co wcześniej wyprawiali w tej kategorii Chris Tucker, Tracy Morgan czy Chris Rock. Szczęśliwie, dobrą przeciwwagą dla częściej chybiającego niż trafiającego ze swoimi puentami Harta jest niezawodny Alan Arkin w roli głuchawego trenera, poruszającego się na czterokołowym ni to wózku, ni to motorku. Arkin dawno już osiągnął precyzję w epizodach przeterminowanych, figlarnych i ciut ekstrawaganckich mentorów, a tu nie schodzi poniżej ustalonego poziomu.

Właściwą robotę robią jednak Stallone i De Niro, dobrze bawiąc się konfliktem swoich postaci, a przy okazji nie wstydząc się aktorskiego zmanierowania, w jakie przez lata wpadli. Stallone więc, klasycznie już, bełkocze pod nosem, wcielając się w nieprzystosowanego do nowych czasów twardziela o kruchym sercu, a De Niro jest – równie klasycznie – wiecznie zdziwionym i niespełnionym cynikiem. Sceny, w których wymieniają się złośliwościami, upatrując nadziei w niedoli oponenta, szybko stają się motorem filmu – nieważne, czy gagi są dobrze napisane, czy też nie, oni wyciskają z nich ostatnie soki. W swoim konflikcie Razor i Kid są cudownie nieporadni i gderliwi, natychmiast przywodząc na myśl inny, klasyczny już duet tego typu – Jacka Lemmona i Waltera Matthaua.

I jak to u Matthaua i Lemmona bywało, w ostatecznym rozrachunku „Legendy…” okazują się filmem nie o rywalizacji, a o pojednaniu, czy wręcz uświadomieniu sobie budującej współzależności. Nie byłoby Razora bez Kida, tak jak nie byłoby Kida bez Razora. Prawda to ani nowa, ani wielce odkrywcza, ale serwowana w sposób tak bezpretensjonalny, przez dwóch podszytych pluszem zabijaków, do tego bez emocjonalnego kiczu, potrafi złapać za serce.

O wydaniu Blu-ray

d2kua44

Film ukazał się zarówno na Blu-ray, jak i na DVD. W tym pierwszym wydaniu może pochwalić się znakomitą jakością dźwięku i obrazu oraz kilkoma dodatkami:

Byk i Ogier (14 min.) – krótki making of, w którym Stallone, De Niro, reżyser Peter Segal oraz reszta ekipy i obsady omawia podstawowe aspekty realizacji, fabuły i charakterystykę postaci

Z Kevinem Hartem na ringu (5 min.) – aktorzy i ekipa zachwalają – trochę na wyrost – wkład kolegi w realizację filmu

Kevin Hart bez cenzury (4 min.) – improwizowane dialogi i nieudane ujęcia z udziałem Harta

d2kua44

Mecz bokserski Tysona z Holyfieldem (3 min.) – tytuł jest mylący, bo sugeruje, że oto obejrzymy słynną walkę bokserów, podczas gdy sam materiał jest jedynie króciutkim mockumentary, w którym Tyson i Holyfield grają siebie, zapowiadając pojedynek Razora z Kidem

Cios za ciosem z Larrym Holmesem (4 min.) – legendarny bokser odwiedza plan zdjęciowy

Alternatywne początek (7 min.) – rozszerzona sekwencja początkowa z wprowadzeniem reżysera

Alternatywne zakończenia (3 min.) – dwa porzucone warianty zakończenia z wprowadzeniem reżysera

Sceny usunięte (7 min.) – sześć wyciętych scen z wprowadzeniem reżysera

d2kua44

Podziel się opinią

Share
d2kua44
d2kua44