Trwa ładowanie...
d25knsv
d25knsv
Aktualności

Niech osoba obejrzy ten serial!

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
d25knsv

Jestem gotów zaryzykować twierdzenie, że "BrzydUla" to najlepszy polski serial od czasów "Ekipy" Agnieszki Holland. Lepszy nie tylko od całej masy bezimiennych i jednakowych polskich telenowel, które zaśmiecają ramówki Polsatu, TVN-u i Telewizji Publicznej, ale także od tych nielicznych krajowych produkcji, które próbuje się nam sprzedać jako coś ambitniejszego. Lepszy nie dlatego, że doskonale zagrany, poprowadzony i pomyślany, ale dlatego, że w parze z warsztatową perfekcją idzie odświeżająca i rzadka bezpretensjonalność i humor.

Opowieść o brzydkiej, przeciętnej dziewczynie, która dzięki kosmicznemu zbiegowi okoliczności dostaje pracę w firmie odzieżowej Febo&Dobrzański i tam zakochuje się w przebojowym prezesie, oparta jest na niezwykle popularnej kolumbijskiej telenoweli, swego czasu podbijającej także serca polskich widzów. Jednak prawdziwy sukces zapewniła kolumbijskiemu oryginałowi wersja amerykańska, w której realizację wmieszała się sama Salma Hayek (pojawiająca się zresztą okazjonalnie w serialu), zaś główną rolę odegrała rewelacyjna America Ferrera (dziś będąca jedną z najpopularniejszych amerykańskich aktorek telewizyjnych). Niezwykły sukces serialu sprawił, że po "Brzydulę" chętnie zaczęły sięgać stacje telewizyjne na całym świecie i do tej pory powstało już kilkadziesiąt jej wersji.

Zdiagnozować przyczynę sukcesu nie jest trudno. Pomysł, by do świata pięknych, zepsutych i bajecznie bogatych wprowadzić zwykłą dziewczynę z problemami, które spotykają zwykłych ludzi, jest przecież genialny. Dzięki temu serial daje widzowi z jednej strony wgląd w świat, do którego przeciętni śmiertelnicy nie mają wstępu - świat wielkich pieniędzy, bezwzględnych biznesmenów i zjawiskowych modelek, z drugiej zaś oferuje bohaterkę, z którą każdy może się identyfikować - brzydką, zakompleksioną, źle ubraną dziewczynę z biednego domu, która do wszystkiego musi dojść ciężką pracą. Polska "BrzydUla" swój sukces zawdzięcza przede wszystkim wybornemu aktorstwu. Zaskakująco utalentowani, nieopatrzeni wcześniej aktorzy idealnie poradzili sobie z bajkowo-realistyczną konwencją tej historii o współczesnym Kopciuszku. Doskonała jest Julia Kamińska, debiutantka, która wzięła na swoje barki niemal cały ciężar serialu. Ula w jej wykonaniu jest błyskotliwa, urocza i normalna, zaś uczucie jakie żywi do Marka wydaje się być
oczywiste. Zresztą to także zasługa Marka (granego przez Filipa Bobka), który mimo, że bogaty i zepsuty, wydaje się być jedną z najnormalniejszych osób w tej dziwnej ekipie. Bobek doskonale wygrywa cwaniacki urok, nie zapominając o tym, że nawet cwaniaki mają uczucia. Rewelacyjna jest także Maja Hirsch odgrywająca "złą". Jej Paulina jest wredną jędzą, ale nie sposób odmówić jej ludzkich odruchów, a w dalszych odcinkach wręcz pożałować jej losu.

d25knsv

Osobne artykuły można napisać o Violetcie i Pshemko, postaciach które już stały się kultowe. Małgorzata Socha i Jacek Braciak to prawdziwe aktorskie odkrycia, najprawdopodobniej największe talenty komediowe polskiej telewizji od lat. Gdyby nie zakręcona, wiecznie spiskująca, ale w gruncie rzeczy zagubiona sekretarka i despotyczny, ekscentryczny dyktator mody, "BrzydUla" byłaby tylko kolejną nieźle zrealizowaną telenowelą. Te postacie rozsadzają konwencję, sprawiają że melodramatyczna historyjka jest autentycznie śmieszna i z gracją balansuje na granicy farsy, nigdy jej nie przekraczając.

Spora w tym sukcesie także zasługa scenarzystów. Poprzekręcane powiedzonka Violetty już weszły do języka potocznego. Sposób w jaki do ludzi zwraca się Pshemko też. Cieszą mało telenowelowe dialogi - postacie rzadko streszczają sobie wydarzenia z poprzednich odcinków, a problemy nie są problemami tylko dlatego, że mocą scenarzysty skonfliktowane postacie nie potrafią wymienić ze sobą składnych zdań. Serial zaskakuje, zwroty akcji są przemyślane i logicznie. To również chyba jedyny polski serial, którego twórcy opanowali trudną sztukę zawieszania akcji.

Pierwsze DVD z serialem zawiera 5 płyt, na których znajduje się 30 odcinków (łącznie 11 godzin oglądania). Nie są to jeszcze najlepsze momenty historii, która (jak to w telenowelach) rozwija się dosyć leniwie. Jednak zdecydowanie warto w ten serial zainwestować. Mam bowiem dziwne przeczucie, że za kilka lat "BrzydUlę" będziemy wspominać z sentymentem z jakim dziś mówimy o "Ekipie", pierwszych "Ekstradycjach" i tych kilku dobrych, polskich serialach, które w ogóle warto pamiętać.

Tomasz Pstrągowski

d25knsv

Podziel się opinią

Share
d25knsv
d25knsv