WP
WP

O mały głos - Najnowsze informacje

Trwa ładowanie...
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zdjęcie
Podziel się

"O Mały Głos" to ekranizacja sztuki Jima Cartwrighta, która cieszyła się powodzeniem w teatrach londyńskich. Sztuka została napisana specjalnie dla Jane Horrocks. Adaptacja Marka Hermana - reżysera i scenarzysty filmu w jednej osobie - zatarła sceniczny charakter pierwowzoru. Akcja swobodnie przenosi się z miejsca na miejsce, zabawne dialogi mają "filmowe brzmienie", wiele scen rozgrywa się w plenerze, a scena kulminacyjna: estradowego występu "Małego Głosu" jest - dzięki błyskotliwemu montażowi obrazu i muzyki, pracy kamery, grze świateł i aktorsko-naśladowczemu talentowi Jane Horrocks - popisem czystego, wielkiego kina.

Zaniedbany, dwukondygnacyjny dom przy podrzędnej ulicy w jakiejś "dziurze" w północnej Anglii. W domu tym co rusz "strzelają" bezpieczniki albo robi się krótkie spięcie. W tych opłakanych warunkach mieszkają dwie niewiasty. Mari jest leciwą i gderliwą wdową, wciąż jeszcze łudzącą się, że swymi warunkami zewnętrznymi zwabi mężczyzn. Usta się tej kobiecie nie zamykają! Swoim gadulstwem doprowadza do tego, że jej nieśmiała, zamknięta w sobie córka - "Mały Głos" - bardzo rzadko się odzywa albo nic nie mówi. Mieszka w pokoju na górnej kondygnacji i urozmaica sobie samotność słuchaniem płyt z kolekcji jej ukochanego, nieżyjącego już ojca, którego duch czasem staje jej przed oczyma, dodaje otuchy w momentach kryzysowych. Są to znane nagrania sławnych wokalistek: Judy Garland, Marlene Dietrich, Shirley Bassey i Marilyn Monroe. "Mały Głos" wysłuchuje tych piosenek tak często, że w końcu potrafi śpiewać je... głosami ich wykonawczyń! Na razie tylko ona o tym wie. Tymczasem w życiu Mari zjawia się kolejny adorator -
Ray Say, miejscowy łowca talentów, który nie odnosi sukcesów w pracy zawodowej, czym zdaje się zupełnie nie przejmować. Nosi cudaczne stroje i biżuterię (!), żyje na luzie. Mari dwoi się i troi, by docenił jej - już nieco wątpliwe - "wdzięki". Swoją radością dzieli się z Sadie - sąsiadką i przyjaciółką. Obie kobiety tańczą ekstatyczny taniec przy przeboju Toma Jonesa "To nic nadzwyczajnego być przez kogoś kochanym", który skutecznie zagłusza śpiewanie "Małego Głosu". Mari jest bardzo podniecona, sądzi bowiem, że Ray odwzajemnia jej to zainteresowanie. I do pewnego stopnia ma rację. Ale przychodzi moment, w którym sytuacja się zmienia. Pewnego dnia Ray, przebywając w kuchni, na parterze, słyszy nadlatujący "z góry" głos Judy Garland. Wszedłszy do pokoju "Małego Głosu" przekonuje się, że głos ten wydobywa się bynajmniej nie z płyty, lecz z gardła lokatorki. Od tej pory "Mały Głos" staje się oczkiem w głowie Raya, a Mari pęka z zazdrości...

WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
WP
WP