Trwa ładowanie...
d35hr22

Ruth Bader Ginsburg: sędzia, o której czytają dzieci w Polsce. A Amerykanki tatuują sobie jej podobiznę

W Stanach jest legendą i ikoną popkultury. W Polsce mało kto ją zna. Ostatnio o jej historii zaczęło się pisać w książeczkach dla dzieci. Czytają o Ruth Bader Ginsburg – sędzi Sądu Najwyższego USA, której powinno się już dawno postawić pomnik.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

Treści redakcyjne są całkowicie niezależne.Wspierasz nasz rozwój, kupując produkty z linków lub boksów zamieszczonych w tekście.

Dwa razy zachorowała na raka. Była silniejsza od chorby
Dwa razy zachorowała na raka. Była silniejsza od chorby (East News)
d35hr22

Pomnika nie ma, ale będzie za to film. W sieci zadebiutował zwiastun "On the Basis of Sex" w reżyserii Mimi Leder. W rolę Ruth Bader Ginsburg wciela się Felicity Jones. Film, który w kinach zadebiutuje w listopadzie tego roku, już narobił szumu w sieci. Po raz pierwszy historia sędzi zostanie przeniesiona na duży ekranie – kto wie- może powalczy o Oscara. Leder skupiła się szczególnie na początkach kariery Ginsburg i jej przełomowej sprawie.

Spalić i pogrzebać stereotypy

A mowa o procesie Weinberger kontra Wiesenfield. Był 1975 rok. Do tej pory Ginsburg zajmowała się sprawami dyskryminowanych kobiet. O pomoc poprosił ją Stephen Wiesenfield – dopiero co stracił żonę. Stephen miał małą firmę, jego żona uczyła matematyki w Edison High School. Zarabiała znacznie więcej od męża. Gdy Paula zmarła podczas porodu, Stephen został jedynym opiekunem i żywicielem synka, Jasona. By móc się nim zajmować, krócej pracował, starał się o zasiłek. Zwrócił się do opieki społecznej o przyznanie pieniędzy, które wypłacano po śmierci jednego z małżonków. W odpowiedzi usłyszał mniej więcej: "to niemożliwe".

d35hr22

W latach 70. i wcześniej zasiłek przysługiwał jedynie wdowom. Amerykański system opieki w ogóle nie zakładał, że takie same pieniądze przecież należą się w równej mierze mężczyznom, którzy zostali sami z dziećmi. Według przepisów panowie mieli sobie radzić; kobietom można było zapłacić. Sprawą Wiesenfielda zajęła się Ginsburg do spółki z kolegą z kancelarii – Melvinem Wulfem.

   Getty Images
(Getty Images)

Ginsburg udowodniła, że prawo dyskryminuje wdowca; dyskryminowało też zmarłą Paulę - nie była traktowana na równi z kolegami z pracy, którzy zarabiali znacznie więcej pieniędzy. Sprawa odbiła się szerokim echem w Stanach Zjednoczonych. Po kilku rozprawach zapadł wyrok: świadczenia nie mogą być zróżnicowane ze względu na płeć. Ginsburg udało się pokazać, że na dyskryminacji tracą nie tylko kobiety, ale i mężczyźni. – Decyzja sądu pokazała, że opiekujący się dzieckiem mężczyzna jest równie ważny i ma podobne problemy, co wychowująca dziecko samotna matka. Wyrok był wyzwaniem dla tradycyjnego modelu, w którym to mężczyzna jest głównym chlebodawcą – mówiła prawniczka po latach.

d35hr22

Zwycięstwo Ginsburg okazało się przełomowe. I dla Amerykanek, i dla niej samej. To była jedna z ostatnich spraw, które poprowadziła jako adwokat. Wkrótce została drugą w historii kobietą w Sądzie Najwyższym.

500 kolegów

- Pamiętaj, bądź odważna i niezależna. I bądź damą – mówiła jej mama. Zanim Ruth Bader Ginsburg została prawniczką, przeszła wyjątkowo długą drogę. Taką pełną dołów, kamieni i zasieków –metaforycznie rzecz ujmując.

Urodziła się w biednej, żydowskiej rodzinie z Brooklynu w Nowym Jorku. Ojciec był emigrantem z Ukrainy, matka urodziła się w Stanach (jej rodzice byli Austriakami). Ruth – bliscy wołali na nią Kiki – dorastała w religijnej rodzinie. Znała hebrajski, regularnie bywała w synagodze, przystąpiła nawet do bat micwy. Tyle że konserwatywni Żydzi nie przywiązywali uwagi do wykształcenia dziewczynek. A to nie podobało się jej matce.

d35hr22

Celia Bader robiła wszystko, by Ruth zdobyła dobre wykształcenie. Mama była jej największym motywatorem, oparciem i kibicem. Zabierała ją do biblioteki, marzyła, że córka będzie kiedyś nauczycielem historii. Ona sama nie miała takich możliwości. Rodzice Celii postanowili, że edukację zakończy na liceum, do college’u posłali tylko jej brata.

Ruth pożerała wiedzę. Była jedną z lepszych uczennic w liceum. Mama nie zdążyła jednak zobaczyć, jak odbiera dyplom. Zmarła na raka dzień przed końcem roku szkolnego.

Kiki poszła na studia. Była prymuską na Cornell University. W czasie studiów poznała Martina Davida Ginsburga. To była randka w ciemno. I miłość od pierwszego wejrzenia. Po latach Ruth przyznała w jednym z wywiadów: - Marty był pierwszym facetem, który zainteresował się moim mózgiem.

   Getty Images
(Getty Images)

Szybko się pobrali. Podobno na weselu teściowa wręczyła Ruth zatyczki do uszu i dała jedną z najcenniejszych rad: „W małżeństwie bardzo pomaga, żeby od czasu do czasu być głuchą”. Ginsburg powtarzała później, że tę radę przypominała sobie potem często w Sądzie Najwyższym. Marty po ślubie został wezwany do odbycia obowiązkowej służby wojskowej. Ruth pojechała za nim. Niedługo później oboje zdecydowali się na studia prawnicze na Harvardzie. Ruth miała 21 lat, męża, pracę asystentki w biurze doświadczonego prawnika, a wkrótce i pozytywny test ciążowy w dłoni. Córkę urodziła w 1955 roku, jeszcze przed ukończeniem studiów.

d35hr22

Miejmy nadzieję, że ten fragment życiorysu Bader będzie pokazany w nowym filmie. Inspiracja dla niejednej kobiety – to pewne. Ruth zajmowała się córką, studiowała i walczyła ze stereotypami jak lwica. Na Harvardzie prawo studiowało razem z nią 9 kobiet. Mężczyzn było 500. Na pierwszych zajęciach dziekan wydziału wprost zapytał je wszystkie, jak uzasadnią to, że "zajmują miejsce wykwalifikowanym kolegom".

Po dwóch latach studiów na Harvardzie Ruth przeniosła się razem z mężem i córką do Nowego Jorku. Skończyła studia z wyróżnieniem, próbowała znaleźć pracę. Wkrótce okazało się, że Martin jest chory na raka.

Żydówka, młoda matka wychowująca praktycznie w pojedynkę córkę i mąż, którym trzeba było się opiekować – potencjalni pracodawcy nawet nie patrzyli w jej kierunku. Ruth pomógł sędzia Edmund Louis Palmieri. Ruth dosłownie harowała w jego biurze, żeby udowodnić wszystkim, że jest nawet lepszym pracownikiem niż koledzy po fachu. Wychodziła z pracy ostatnia, córką zajmował się głównie jej mąż, który powoli wracał do zdrowia.

d35hr22

Po dwóch latach Palmieri polecił ją kilku ważnym kancelariom adwokackim. Przebiła się. W końcu. Ale odmówiła – chciała wrócić na uczelnię i prowadzić badania. Jak postanowiła, tak zrobiła.

Telefon od Clintona

Ruth była zafascynowana Szwecją, a konkretnie tamtejszym systemem prawnym. Pojechała tam nawet kilka razy i odkryła zupełnie inny świat dla kobiet. Na uniwersytetach działały przedszkola dla dzieci pracowników i studentów; kobiet na uczelniach było znacznie więcej niż w Stanach, mogły spełniać się zawodowo. Ruth poznała nawet sędzię, która w 8. miesiącu ciąży dalej pracowała. Czyli jednak da się. A jak się da, to trzeba zrobić coś, żeby i w Stanach było możliwe takie życie.

Miała dość nierównego traktowania, gdy zaszła w ciążę i specjalnie nosiła szerokie ubrania, by nikt się nie zorientował, że jest przy nadziei. Miała dość, gdy okazało się, że mężczyźni na uniwersytecie zarabiają więcej niż kobiety. Razem z koleżankami-wykładowczyniami przygotowała pozew zbiorowy przeciwko władzom uczelni. Skończyło się i ugodą, i wyrównaniem płac. A w tym samym roku Kongres uchwalił ustawę o równej płacy.

   Getty Images
(Getty Images)

W latach 70. na uczelniach zaczęło przybywać studentek. Wszystko to przez... wojnę w Wietnamie. Panowie byli masowo wcielani do wojska. Ktoś musiał zająć ich miejsce. A skoro kobiet było więcej, to i głośniej zaczęły mówić o dyskryminacji. W 1969 roku Ruth ostentacyjnie wkroczyła na zebranie Amerykańskiego Stowarzyszenia Wydziałów Prawa – tylko dla mężczyzn – i zaapelowała o zwiększenie liczby kobiet wśród kadry naukowej i w kancelariach prawnych. Była tak przekonująca, że powołano Radę ds. Kobiet.

d35hr22

To była prosta droga na szczyt. Ruth zaangażowała się w pracę Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich, dostała swoje pierwsze, głośne sprawy sądowe. Wygrywa jedna po drugiej, zwraca na siebie uwagę i mediów, i polityków. Szła jak burza. W końcu prezydent Jimmy Carter powołał ją w 1980 roku na sędzię Sądu Apelacyjnego. Trzy lata później odebrała telefon z Białego Domu. Bill Clinton mianował ją na drugą w historii sędzię Sądu Najwyższego.

Rak próbował ją wykończyć

No więc była drugą w historii kobietą w SN, matką, Żydówką, kobietą zarabiającą więcej od męża, w dodatku z kontrowersyjnymi dla wielu poglądami. Ginsburg od początku opowiadała się za prawem kobiet do aborcji. W wywiadzie dla "New York Timesa" z 2009 roku stwierdziła: - Podstawowa rzecz jest taka, że rząd nie ma prawa podejmować decyzji za kobiety.

Jest bohaterką wielu Amerykanek. Tytan pracy. Gdy zachorowała na raka jelita, sędzia Sandra Day O’Connor (ta pierwsza w historii kobieta w SN) poleciła jej, żeby ustawiła sobie chemioterapię na piątki, bo w weekend zdąży dojść do siebie, by w poniedziałek wrócić do pracy. Podczas leczenia nie opuściła ani jednego dnia w pracy. Rak próbował ją pokonać też w 2009 roku. Tym razem to był nowotwór trzustki. Miała szczęście, że guz wykryto we wczesnym stadium. Przeszła operację, a 10 dni później wróciła do pracy. Nie dała się nowotworowi.

   Getty Images
(Getty Images)

Rak pokonał jednak jej męża, który zmarł w 2010 roku. Ruth znalazła list, który napisał dla niej dzień przed ostatnią wizytą w szpitalu. "Jesteś jedyną osobą, którą kochałem w swoim życiu – nie licząc rodziców i dzieci, i ich dzieci. Podziwiałem cię i kochałem odkąd pierwszy raz zobaczyliśmy się te 56 lat temu! Co to była za przyjemność móc patrzeć, jak wspinasz się na szczyt kariery" – pisał. Ruth karteczkę trzyma do dziś.

Tak, będziemy wszyscy płakać w kinie. "On the Basis od Sex" będzie pierwszym filmem pełnometrażowym, fabularnym o życiu słynnej w Stanach sędzi. Był już jednak film dokumentalny – "RGB", który okazał się prawdziwym hitem w Ameryce. Trudno się dziwić. Dzięki Ruth Amerykanki dostały siły do walki z dyskryminacją. Ruth opowiada się za dostępem do aborcji, walczy z seksizmem, o prawa LGBT (była pierwszym sędzią, który udzielił ślubu parze homoseksualnej), nie przepada za Trumpem i gdy ktoś nazywa ją starą. Ta kobieta dalej ćwiczy z trenerem personalnym na siłowni, a ma 85 lat. W sieci pełno jest o niej memów, internauci pokazują nawet tatuaże z jej podobizną.

Wspominaliśmy na początku, że o Ruth czytają dzieci w Polsce. Koniecznie podsuńcie swojemu "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek". Autorki cytują tam takie słowa Ruth: "Gdy pytają mnie, kiedy liczba kobiet w Sądzie Najwyższym będzie wystarczająca, odpowiadam: gdy będzie ich dziewięć. To budzi oburzenie, ale od zawsze zasiadało w nim dziewięciu mężczyzn i to jakoś nikogo nie dziwiło".

icon info

Treści redakcyjne są całkowicie niezależne.Wspierasz nasz rozwój, kupując produkty z linków lub boksów zamieszczonych w tekście.

d35hr22

Podziel się opinią

Share
d35hr22
d35hr22