Trwa ładowanie...
07-08-2006 17:13

Salma Hayek rozmawia z Penelope Cruz o filmie 'Sexi pistols'

Share
Salma Hayek rozmawia z Penelope Cruz o filmie 'Sexi pistols'
d4jgcal

Penelope Cruz: Co szczególnie utkwiło ci w pamięci z naszego pierwszego spotkania?

Salma Hayek: Po raz pierwszy zobaczyłam cię w Jamon Jamon i stwierdziłam, że jesteś świetną aktorką. Miałaś niesamowitą charyzmę: jest w tobie coś tak czystego, anielskiego. Kiedy rozpoczęłam karierę filmem Desperado, pojechałam na Festiwal Cannes i tam, hiszpański dziennikarz zapytał mnie, czy jest ktoś, z kim chciałabym współpracować.

Odpowiedziałam mu, że bardzo chciałabym zagrać z Penelope Cruz. Powtarzałam to w każdym swoim wywiadzie. Miałyśmy dużo wspólnych przyjaciół, prawie spotkałybyśmy się parę razy, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie.

d4jgcal

Aż pewnego razu, kiedy przyjechałaś do Los Angeles, wzięłaś mój numer i zadzwoniłaś do mnie. Poszłyśmy wtedy na kawę i od tego czasu zostałyśmy dobrymi przyjaciółkami: chemia zadziałała. To było jakieś 8 lub 9 lat temu i ta cudowna przyjaźń trwa już tyle lat. PENELOPE I SALMA RAZEM W GALERII ZDJĘĆ Nawet już wcześniej bardzo chciałyśmy pracować razem i przez te wszystkie lata szukałyśmy odpowiedniej okazji, która się wtedy nie nadarzyła. Wpadłyśmy na pomysł stworzenia komedii przygodowej. Obie przyjaźniłyśmy się z Luc Bessonem - uważamy, że jest niesamowity - i powiedziałaś mu o tym pomyśle. Spodobało mu się i napisał scenariusz!

P.C.: Co pomyślałaś, kiedy po raz pierwszy przeczytałaś scenariusz?

Salma Hayek: Pomyślałam, że ten film to dobra zabawa, byłam pod wrażeniem Luca Bessona. W Hollywood często mówi się o robieniu filmów, mówi się o tym latami w kółko i najczęściej na pomysłach się kończy.

Z Lucem rozmawiałyśmy o pomyśle i w przeciągu kilku miesięcy powstał scenariusz gotowy do zdjęć. Byłyśmy zaskoczone: ty byłaś wtedy gdzie indziej, ja też, nigdy nie pracowałam z kimś, kto mówi o zrobieniu czegoś i robi to natychmiast! To imponujące.

P.C.: Musiało być ci bardzo miło, kiedy pracowałaś “w domu”…

Salma Hayek: O tak, szczególnie dlatego, że znałam całą ekipę, z którą pracowałam. Oprócz kilku nowych twarzy, z resztą z nich pracowałam od dziesięciu lat. Wielu z tych ludzi to moi przyjaciele, którzy pracują nad filmami, w których ja gram, lub jestem producentem. Było wspaniale być w domu, mówić ojczystym językiem!

d4jgcal

P.C.: Która scena najbardziej ci się podoba?

Salma Hayek: Było ich parę. Cały czas pracowałyśmy jak jedna drużyna. Dobrze się bawiłyśmy, kiedy kłóciłyśmy się na żarty. Cały czas wygłupiałyśmy się razem, naprawdę było fajnie w czasie „próbnych” scen: praca z Samem Shepardem i resztą byłą wspaniała.

P.C.: Co było gorsze: ćwiczenia fizyczne czy gorset?

Salma Hayek: I jedno i drugie było straszne!

P.C.: A gdzie nauczyłaś się tak namiętnie całować?

Salma Hayek: To talent wrodzony…

P.C.:Mając doświadczenie jako reżyser, czy zwracałaś uwagę na sprawy techniczne przy robieniu filmu?

Salma Hayek: Nie. Nie sądzę, aby to podobało się reżyserom! Robiłam co do mnie należało i dobrze bawiłam się. Czułyśmy się bardzo bezpiecznie ze sobą, naprawdę. Najbardziej, w pracy nad filmem podobało mi się, że połączyła nas tak głęboka i dynamiczna więź. Zdarza się tak w życiu w różnych sytuacjach i myślę, że udało nam się uchwycić to w filmie.

d4jgcal

Zdjęcia były bardzo trudne, wyczerpujące, dużo scen akcji, kostiumów, w które tak ciężko było wejść, a potem z nich wyjść – ale to było cudowne doświadczenie, praca z kimś, kogo się tak dobrze zna przez tyle miesięcy: aż można było zacząć działać sobie na nerwy… A tymczasem było zupełnie odwrotnie.

P.C.: Jakie to uczucie być członkiem jury na Festiwalu Cannes? PENELOPE I SALMA RAZEM W GALERII ZDJĘĆ Salma Hayek: Niesamowite! Zawsze marzyłam o spotkaniu z Emierem Kusturicą. Ludzie mówili mi, że prawdziwa z niego zrzęda, a ja zobaczyłam w nim geniusza i małego chłopca pełnego miłości do życia - niezwykle uroczy facet. Miałam szczęście, że wziął mnie pod swoje skrzydła i tyle nauczył, jeśli chodzi o reżyserowanie.

Zawsze odpytywał mnie po każdym filmie, który wspólnie obejrzeliśmy, jakbym była na jakimś teście. Czułam się znowu jak w szkole. Bycie członkiem tej komisji to nie tylko wielki zaszczyt, to spełnienie kolejnego marzenia. Całe jury składało się z różnych, bardzo ciekawych osobowości, co było niezwykle inspirujące.

d4jgcal
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4jgcal
d4jgcal