Trwa ładowanie...

Xawery Żuławski: "Jesteśmy z każdej strony atakowani. Mamy wojnę, pandemię i suszę"

"Apokawixa", pierwszy polski film o zombie, podbiła widzów festiwalu w Gdyni. Z reżyserem Xawerym Żuławskim rozmawiamy o problemach współczesnej młodzieży, o skażeniu Odry i o kręceniu największego melanżu, jaki widziało polskie kino.

Share
Xawery Żuławski został nagrodzony na festiwalu w Gdyni za film o zombieXawery Żuławski został nagrodzony na festiwalu w Gdyni za film o zombieŹródło: AKPA
d3e0g4s

Karolina Stankiewicz: Gdyby spotkała nas inwazja zombie, to byłbyś tą osobą, która idzie walczyć, czy tą, która się ukrywa?

Xawery Żuławski: Często to rozkminialiśmy, pracując nad "Apokawixą". Dla tych młodych ludzi podjęcie walki było rodzajem inicjacji w życie dorosłe. Ten próg zabijania jest do przejścia bardzo trudny. Jeśli się przyjrzeć, to nasi bohaterowie w zasadzie niewielu zombie załatwili, bo nie byli w stanie. A jeśli chodzi o mnie, to ja przede wszystkim ratowałbym swoją rodzinę i siebie i jeśli trzeba by było rozwalić komuś przy tym mózg, to trudno.

Zaraza zombie przychodzi w twoim filmie z wody. Trochę to prorocze w kontekście tego, co się dzieje teraz z Odrą. Czy boisz się katastrof ekologicznych?

To, że tak się złożyło, że te wydarzenia na Odrze można nazwać "promocją filmu", bierze się stąd, że my już żyjemy w bardzo katastroficznym czasie. Jesteśmy z każdej strony atakowani: mamy wojnę, jesteśmy w postpandemicznym okresie, mamy suszę i mamy ekologiczne wybryki nie tylko na Odrze. A przecież przed pandemią też był świat i ten temat ekologiczny był już wtedy obowiązujący. Przypominam wypowiedzi naszych polityków o węglu na szycie klimatycznym, to był pewien rodzaj odklejenia. Jedni ludzie są w to głęboko zaangażowani i świadomi tego, że ekologiczny kryzys istnieje, ale jest też dużo takich, którzy żyją osobnym życiem i udają, że tego nie ma, że to się nie dzieje. Przy pracy nad filmem pierwszym sygnałem dla nas, że idziemy w dobrym kierunku, był paradoksalnie wybuch pandemii. My właśnie wspólnie z Krzysztofem Bernasiem pisaliśmy o wirusie, a nagle to się zaczęło dziać. Powiedziałbym, że jest to bardzo współczesny film, osadzony we współczesnych realiach, mimo że jest to historia zmyślona.

d3e0g4s

To jest też chyba pierwszy polski film, który pokazuje problemy, z jakimi musiały się mierzyć nastolatki w Polsce w czasie pandemii.

Mam syna, który dwa lata temu był maturzystą, maturzystą w pandemii. Dużą inspiracją było dla mnie obserwowanie jego świata, który się zamknął i zawalił. Mam też córkę obecnie trzynastoletnią, więc jestem blisko młodzieży. Ale też ja sam jestem osobą, która bardzo serio traktuje swoją młodość. Uważam, że tam właśnie się kształtowały postawy i fascynacje. To jest po prostu dla mnie coś, z czego jeszcze nie wyrosłem. I trochę nie chcę dorosnąć. To jest to, co mi w duszy gra. Moje obserwacje młodzieży prowadzą mnie do takich wniosków, że dzisiaj młodzieżowe grupy tworzą się wokół przyjaźni, a niekoniecznie tych samych zainteresowań. Te grupy przyjaciół są bardzo na siebie otwarte, tolerancyjne i potrafią akceptować zajawkę czy inność każdego z nich, bez względu na to, czy będzie to katolik, emo, czy też homoseksualista. Ja widzę, że ta młodzież jest bardzo na siebie otwarta. To im pozwala nie być taką grupą ideową, jak kiedyś, tylko różnorodną.

O tematach kryzysu opowiadasz w sposób zabawny. Czy to jest dobra forma do opowiadania o takich sprawach? A może wyszło przypadkiem?

To był rodzaj przypadku. Na pewno ten film tworzyliśmy na serio i z powagą, bo mieliśmy sporo wyzwań inscenizacyjnych i te pomysły trzeba było zrealizować. Mikołaj Kubacki, który gra w filmie jedną z głównych ról, podszedł do mnie po projekcji i mówi: "To ty nas wszystkich oszukałeś. My to wszystko na poważnie graliśmy i przeżywaliśmy, a ty z tego zrobiłeś komedię". A ja sam nie wiedziałem, że to będzie aż tak śmieszne. Może nieplanowana komedia jest najlepsza?

Rozmawiałam z Walerią Gorobets, która też wciela się w jedną z głównych ról i mówiła to samo. Myślała, że robicie film na serio.

Bo ci bohaterowie są na serio. Młodość jest na serio. Tylko że młodość ma też to do siebie, że jest skrzywiona, wariacka i oparta na skrajnościach. Ale myślę, że ja i cała ekipa jesteśmy ludźmi wesołymi i ten humor z nas wylatuje.

Jak wyglądało kręcenie tej imprezy? Na ekranie wygląda to rzeczywiście na melanż dekady. A czy wy się bawiliście na planie?

Jest takie powiedzenie: "wesoło na planie, g…. na ekranie", więc próbując trzymać się tej zasady, nie bawiliśmy się. To, że impreza na ekranie wygląda na udaną, to zasługa wielu czynników. Kostiumy, które stworzyła Ania Englert, robiły robotę, bo żaden statysta nie był nieubrany. Filmowanie tych postaci jest wtedy fajne, bo każdy ma jakiś styl i coś fajnego na sobie. Grało też oświetlenie, scenografia i wybór miejsca. Nawet basen, który wybudowaliśmy na potrzeby filmu. No i muzyka. Ale na planie bywało ciężko. Wszystkie zdjęcia kręciliśmy w nocy, na przełomie września i października, udając, że jest lato. Graliśmy w strojach letnich, ale próby były w puchówkach. Samo rozebranie tylu osób trwało dość długo, a potem dogrzewanie ich między ujęciami też zabierało czas. Po dziesięciu nocach takiego kręcenia sami byliśmy jak zombie.

Źródło: Grzegorz Press, TVN Warner Bros. Discovery
Kadry z filmu "Apokawixa"

Postawiłeś na młodych aktorów, którzy dopiero zaczynają swoje kariery. Jakie to było doświadczenie dla ciebie?

To było bardzo ekscytujące, bo kino kocha młodość. Dawanie młodym aktorom ról w takim filmie jest też, egoistycznie powiem, bardzo przyjemne, bo oni się jarają, są szczęśliwi. To zarówno dla nich, jak i dla mnie, superprzygoda. Myślę, że to ustanawia coś na całe życie. Te wspomnienia, które będą się w nich budować dzięki temu filmowi. Staraliśmy się, by obsada była niezwykła, piękna i interesująca pod względem osobowości.

d3e0g4s

Dawałeś im swobodę na planie?

Oni w kółko powtarzają, że ja im dawałem wolność, że mogli improwizować. A to było jeszcze daleko od improwizacji. Bardziej chodzi o to, że ja byłem wyczulony na wszystko, co oni wnoszą, co chcą powiedzieć i byłem w stanie usiąść ze scenarzystą i wewnątrz sceny przepisać wszystkie dialogi, bo mi coś zasugerowali. Bo przecież to oni są młodzi, a nie my i trzeba się ich trochę słuchać. Waleria miała być Agą, tą ezo i ekoterrorystką i nagle na planie okazało się, że ona faktycznie jest wkręcona w ezoteryzm. Okazało się, że Pitry Pitry (Natalia Pitry) jest profesjonalną tancerką i nie musieliśmy jej uczyć niczego, tylko ona sama proponowała, że tu zakręci tyłkiem, a tu wskoczy na rurę. Z kolei Alicja Wieniawa przyszła na casting grać Agę, ale, jak sama przyznała, zagrała tak depresyjnie, że odkryliśmy w niej Tolę. Więc oni trochę mieli te postacie w sobie.

W Polsce od jakiegoś czasu kręci się odważne filmy ze zwariowanymi scenariuszami. Czy tobie było trudno przebić się z pomysłem na "Apokawixę"? Jak długo powstawała?

Z filmami nigdy nie jest łatwo. Ten tworzyliśmy dość klasycznie, bo około trzech lat. Pomysł przyszedł w 2019 r., pandemia dorzuciła swoje trzy grosze, zwolniła trochę tempo naszej pracy, ale też wprowadziła ciekawy wątek, uniwersalny kod, który rozumieją wszyscy na całym świecie. Na początku zeszłego roku zacząłem wszystkich męczyć, że skoro już mamy scenariusz i ma powstać pierwszy polski film o zombie, to nie możemy tego tak zostawić. Dopadała nas trochę depresja pandemiczna i słyszałem, że ludzie nie będą chcieli tego oglądać, bo będą żądni lekkości w rozrywce. A ja gwarantowałem im, że to będzie dobra, lekka rzecz.

d3e0g4s

No i się udało. A czy będą kolejne części "Apokawixy"?

Mam nadzieję, bo my już mamy drugą część napisaną. Chyba fajnie by było spotkać się jeszcze raz z tymi bohaterami. No bo co tam się dalej stało? Jak oni przetrwali? My już wiemy, bo to napisaliśmy i mogę zdradzić, że jest ciekawie.

W odcinku specjalnym podcastu "Clickbait" wyliczamy największe niespodzianki i rozczarowania festiwalu filmowego w Gdyni. Po raz pierwszy przesłuchujemy gości. Piotr Trojan opowiada o kulisach kręcenia "Johnny’ego", a Waleria Gorobets o tym, jak powstawała szalona "Apokawixa". Co zdradzili? Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3e0g4s
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3e0g4s
d3e0g4s