Siegiej Łoznica wyrzucony z Ukraińskiej Akademii Filmowej. Reżyser broni rosyjskich filmowców
Po wybuchu wojny w Ukrainie Łoznica bardzo ostro skomentował zachowanie Europejskiej Akademii Filmowej, która nie potępiła wprost Rosji. Jednocześnie sam stanął w obronie twórców rosyjskich którzy, jego zdaniem, nie mają nic wspólnego z inwazją na Ukrainę. Ten gest przelał czarę goryczy w środowisku ukraińskich filmowców.
Siegiej Łoznica to znany ukraiński reżyser, scenarzysta, twórca filmów fabularnych ("Łagodna", "Donbas", "We mgle", 'Szczęście ty moje") i dokumentalnych. W 2001 r. wyemigrował do Niemiec, gdzie mieści się siedziba Europejskiej Akademii Filmowej (EFA). Współfinansowanej przez Komisję Europejską inicjatywy europejskich reżyserów, która od 1988 r. przyznaje Europejskie Nagrody Filmowe.
Po wybuchu wojny w Ukrainie Łoznica wypisał się z EFA, gdyż nie spodobała mu się reakcja europejskich reżyserów na zaistniałą sytuację. Jego zdaniem Akademia napisała "miałki tekst głoszący wsparcie dla Ukrainy przy jednoczesnym braku potępienia Rosji". W jego oczach takie oświadczenie przynosiło "wstyd Akademii", z którą nie chce mieć już do czynienia.
Kilka dni później Łoznica został wyrzucony z Ukraińskiej Akademii Filmowej. Bo choć sam postawił się reżimowi Putina, to nie uważa, że odpowiedzialność za jego czyny powinna spaść na barki rosyjskich filmowców.
Polskie gwiazdy angażują się w pomoc uchodźcom z Ukrainy. Dają przykład innym
- W obliczu tragedii wojny mocno wierzę, że trzeba zachować w stosunku do nich zdrowy rozsądek. Jestem przeciwny bojkotowi moich kolegów, rosyjskich filmowców, którzy wypowiadają się przeciwko zbrodniom reżimu Putina – mówił Łoznica, za co został wyrzucony z Ukraińskiej Akademii Filmowej.
Zupełnie inne podejście do rosyjskich twórców przejawiał jego młodszy kolega po fachu. Tymur Yashchenko, reżyser "U311 Czerkasy", który mieszka w Warszawie, a przed wojną pracował głównie w Kijowie powiedział w rozmowie z WP, że "dziś rosyjską kulturę trzeba w całości bojkotować, bo to kultura terrorystycznego państwa faszystowskiego".