Trwa ładowanie...
Materiał powstał przy współpracy z Galapagos Films

Sceny pozamałżeńskie. Recenzja filmu "Wyspa Bergmana"

Dawno nie oglądałam filmu, który zachwyciłby mnie samym tylko, niezwykłym klimatem. W obrazie stworzonym przez Mię Hansen-Løve nie chodzi wcale o fabułę i dramat głównych bohaterów. To właśnie tytułowa wyspa Bergmana jest tu numerem jeden, a jej senna atmosfera hipnotyzuje widza od pierwszej do ostatniej minuty.

Share
"Wyspa Bergmana"
"Wyspa Bergmana" Źródło: Materiały prasowe
d34l6ff

Piękne krajobrazy słynnej wyspy Fårö, wnętrza, w których tworzył szwedzki mistrz kina, aura nieustających wakacji w istnym raju – to miejsce nadaje się co najwyżej do celebrowania życia w stylu włoskiego "dolce far niente", ale na pewno nie do pracy twórczej. A przynajmniej ja nie wyobrażam sobie, że mając za oknami widoki zapierające dech w piersiach, mogłabym usiedzieć przez kilka godzin przy biurku i pisać. Para amerykańskich scenarzystów, o których opowiada film Hansen-Løve, jest jednak zgoła innego zdania. Chris (Vicky Krieps) i Tony (Tim Roth) odwiedzają twórczą krainę Bergmana, w której reżyser stworzył zdecydowaną większość swoich dzieł. Bohaterowie chcą poczuć choć cień natchnienia, jakie wówczas spływało tu na wielkiego mistrza. Wakacyjne warsztaty kreatywnego pisania umilają sobie wycieczkami krajoznawczymi i wieczornymi seansami bergmanowskich perełek. Pobyt na Fårö niespodziewanie okazuje się jednak poważnym testem ich związku, w którym zawodowe ambicje zaczynają coraz mocniej rywalizować z uczuciami.

Bergman Safari

Ten film jest jak niezwykła podróż, w którą aż chce się wyruszyć, bez względu na konsekwencje. Od pierwszej chwili ochoczo podążałam za bohaterami, którzy stopniowo odkrywali blaski i cenie życia Ingmara Bergmana. Ileż tam ciekawostek i cennych informacji, o których przeciętny widz nie ma pojęcia! Wejść do sanktuarium słynnego reżysera, przyjrzeć się z bliska jego gabinetowi, książkom i meblom, podziwiać widok z okien, który miał przed sobą pisząc zarys "Persony", "Sonaty jesiennej", czy też "Scen z życia małżeńskiego" – bezcenne doświadczenie. W tym ostatnim obrazie mistrza zagrała jedna sypialni w jego rezydencji, a sam film doprowadził do milionów rozwodów – stwierdziła z uśmiechem gosposia, która oprowadzała Amerykanów po wnętrzach domu. Niezbyt optymistyczna wróżba dla nowych lokatorów bergmanowskich włości…

Sceny pozamałżeńskie

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że jeżeli coś się na tej wyspie zepsuło w relacji Tony’ego i Chris, to na pewno nie była to wina Bergmana. W związku bohaterów od początku czuć zgrzyty i tarcia. On ma w sobie dużo weny twórczej i zapału do pracy, ona przeżywa artystyczny kryzys, który często jest powodem wzajemnych sprzeczek i nieporozumień. Tony z zapałem chłonie wiedzę na temat wyspy i samego Bergmana, uczestnicząc w wycieczkach i w spotkaniach z mieszkańcami, natomiast Chris zdaje się być przytłoczona ciężarem legendy, która nie tylko blokuje ją twórczo, ale także oddziela od ukochanego. Kobieta coraz częściej chadza własnymi ścieżkami i zwiedza świat Bergmana na własną rękę – z dala od zgiełku turystów oraz miejsc, które figurują w przewodnikach jako absolutne "must see". Punktem przełomowym w związku tej dwójki okazuje się Bergman Safari – wielka atrakcja, na którą Chris nie dociera, bo nieoczekiwanie znajduje własnego przewodnika po rajskiej wyspie.

Źródło: Materiały prasowe
"Wyspa Bergmana"

Przeklęty raj

Z dala od domu i od partnera Chris zaczyna snuć w głowie scenariusz filmowy, który w dużej mierze oparty jest na jej własnych doświadczeniach z przeszłości. Historia dwójki ludzi, których drogi wielokrotnie krzyżują się ze sobą, ale los nie pozwala im być razem, to pełen tęsknoty powrót do dawnej, niespełnionej miłości. Duch Bergmana daje o sobie znać w typowy dla niego, dość okrutny sposób, pokazując bohaterom, że kariera nie może iść w parze z miłością i rodziną. Cóż, on – sześciokrotnie żonaty, ojciec dziewiątki dzieci – z pewnością wiedział o tym najlepiej.

d34l6ff

"Wyspa Bergmana" jest w pewnym stopniu analogią do "Scen z życia małżeńskiego", z tą różnicą, że u Bergmana koniec miłości spada na bohaterów nagle, jak brom z jasnego nieba, a w przypadku postaci stworzonych przez Mię Hansen-Løve rozpad związku postępuje powoli, nie od razu dając symptomy, że coś się psuje. Na pierwszy rzut oka Chris i Tony stanowią zgraną, wspierającą się parę – problem w tym, że ich relacja stała się zadaniowa i  koleżeńska, zatracając po drodze zmysłowość, czułość i romantyzm. Trudno nie zauważyć, że podczas pobytu na Fårö partnerzy toczą ze sobą wojnę podjazdową. On jako spełniony, natchniony filmowiec ciągle podkreśla swą wyższość, ona czuje frustrację na myśl o jego sukcesach i łatwości pisania. Oliwy do ognia dodają postacie występujące w scenariuszach obu twórców. U Tony’ego są to kobiety, wokół których zawsze buduje fabułę, u Chris –kochanek sprzed lat. Pogrążając się w wykreowanych przez siebie światach, sprawiają, ze dystans emocjonalny w ich związku nieuchronnie się powiększa. Czy tej miłości można jeszcze pomóc? Czy jej kres przypieczętowała przeklęta wyspa Fårö?

Kojąca podróż śladami legendy

Gdyby filmy można było klasyfikować w kategorii emocji, jakie wyzwalają, obraz Mii Hansen-Løve odczytałabym jako ukojenie i ulgę. Zostawmy na boku dramaty głównych bohaterów, bo tak naprawdę wcale nie o nich tu chodzi. Kwintesencją "Wyspy Bergmana" jest właśnie tytułowa wyspa oraz jej niezwykła, nostalgiczna i nieco niepokojąca atmosfera, która wyzwala w widzu pragnienie, żeby ten film trwał jak najdłużej. Paradoksalnie, duża w tym zasługa odtwórców głównych ról, którzy sprawnie prowadzą nas ścieżkami legendarnego mistrza. Vicky Krieps, Tim Roth, Mia Wasikowska, Anders Danielsen Lie i Hampus Nordenson doskonale wczuli się w powolny, nieco odrealniony klimat mitycznej krainy Bergmana. Ten klimat udziela się także osobom po drugiej stronie ekranu. I choć treść zdarzeń bywa gorzka, to trudno oprzeć się wrażeniu, że nawet zawiedzione nadzieje i niespełnione uczucia na wyspie Bergmana smakują nieco inaczej, mniej boleśnie.

"Wyspa Bergmana" Materiały prasowe
"Wyspa Bergmana" Źródło: Materiały prasowe

Podsumowując, Mia Hansen-Løve stworzyła dzieło, które jest źródłem estetycznych doznań i balsamem dla duszy zapędzonych mieszkańców wielkomiejskich aglomeracji. Ten film niesie za sobą nie tylko ciekawą historię, ale także obietnicę odpoczynku w otoczeniu wspaniałych widoków. To jeden z tych tytułów, do których będę wracać z dużą przyjemnością.

Materiał powstał przy współpracy z Galapagos Films
d34l6ff

Podziel się opinią

Share
d34l6ff
d34l6ff